niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 1

-Miona pobudka!!!-obudził mnie krzyk Pansy.
-Spierdalaj Parkinson jeżeli nie chcesz mieć uszczerpku  a zdrowiu bądź życiu-warknęłam i schowałam się pod kołdrę.
-Za pół godziny zaczyna się śniadanie a pierwsza lekcja jest z twoim tatusiem więc nie możesz sie spóźnić bez powtórki z zeszłego tygodnia-powiedziała Dafne.Zerwałam się z łóżka i chwytając naszykowane ubrania pobiegłam pędem do łazienki.Wzięłam szybki prysznic.Włosy związałam w koka za pomocą jednego zaklęcia.Zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się w czarne rurki z dziurą na kolanie do tego zieloną koszulę bez rękawów i czarne 10 cm szpilki.Wbiegłam do pokoju i chwyciłam torbę z książkami i dopiero teraz zobaczyłam że dziewczyny się śmieją i są w piżamach.
-Czego nie jesteście gotowe?-zapytałam zdezorientowana.
-Dzisiaj sobota-powiedziała Pansy zwijając się z podłogi.
-Zajebie cie Parkinson!-krzyknęłam i rzuciłam się na dziewczyne.Zaczęłam ją łaskotać.
-No ale nie chcia....hahahhahahahh łaś wstać hahahahhahaha zostaw hahahhahhah  proszę!1-krzyknęła zwijając się ze śmiechu.Po skończonych "torturach" dziewczyny się ogarnęły i zeszłyśmy na śniadanie.Cała męska część Hogwartu rozbierała nas wzrokiem.Według ostatnich notowań ja i Pansy jesteśmy na 1 miejscu najbardziej pożądanych lasek w szkole co nie za bardzo zadowoliło tatuśka.W ja i Pan zobaczyłyśmy Dracona i Blaisa więc rozbędziłyśmy się wskoczyłyśmy im na plecy.
-No Hey brzydale-zaśmiałam się.
-Grabisz sobie Snape-warknął Smok z uśmiechem.Zeszłam z jego pleców i stanęłam przed nim.
-A co mi niby zrobisz fretko?
-To-powiedział i przewiesił mnie sobie przez bark.
-Malfoy jeżeli życie ci miłe puszczaj mnie natychmiast!-krzyczałam i wyzywałam go na wszystkie sposoby świata tak że aż cała Wielka Sala patrzyła się na nas zdziwiona a za nami śmiechem wybuchnęli Zabini i Parkinson.
-Oj stary ja ci współczuję jak będziesz jej mężem.Będziesz mieć jednym słowem przerąbane-powiedział co wiedział Zabini przysiadając się do nas.
-Zabini słoneczko ty moje weź wypchaj się tym tostem-powiedziałam i wepchałam mu tosta do ust.
-Nie martw się Hermi on po prostu bardzo chce że byście mieli dzieci bo jego żadna nie będzie chciała-powiedziała z wrednym uśmieszkiem Dafne.
-Dafne ty zawsze umiesz podnieść na duchu-zaśmiała się Pansy i przybiła piątkę z Dafne.Po chwili do Wielkiej Sali weszła prof.McGonagall z 3 jakiś nowych dziewczyn.Podeszła do Dropsa i dała mu jakąś liste.Ten wstał i powiedział:
-Oto 3 nowe uczennice:Samantha Hinngs która została przydzielona do Ravenclow,Alice Blown któar została przydzielona do Gryffindoru oraz Vanessa Evans która została przydzielona do Slytherinu.-zakończył i usiadł.Vanessa była wysoką blondynką ubrana spodenki z wysokim stanem i top oraz do tego szpilki.Gdy przechodziła obok nas puściła oczko do Dracona.Ten jak ją zobaczył to nie mógł oderwać od niej wzroku.....tak samo jak cała męska część Slytherinu.Wzięłam tosta i zerwałam się z miejsca wychodząc szybkim krokiem z Wielkiej Sali.Poszłam do sowiarni i napisałam list do mamy.
,,Mamo mogłabyś przyjechać do Hogsmeade w ten piątek?Proszę tylko tobie mogę o wszystkim powiedzieć. 
                                          Całuję Miona"
-Do Snape Monro-powiedziałam przywiązując list do  białego puchacza i wróciłam do zamku.W oddali zobaczyłam Pansy.
-Miona!Tu jesteś!-krzyknęła i pociągnęła mnie w stronę lochów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz