wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział 4

Uformował się w kształcie małej fretki.Gdy zobaczyłam małą fretkę biegającą po sali zaśmiałam się cicho ale dźwięcznie.Usłyszałam jeszcze za sobą wybuch śmiechu Blaisa,Pansy i Dafne.Po chwili mój patronus ulotnił się.
-Bardzo ładnie 20 punktów za utworzenie cielistego patronusa......dziękuję panie Zabini i pannie Parkinson....mam rozumieć że jesteście chętni aby zaprezentować swoje?-zapytał podnosząc brew.Blaise wyszedł na środek na chwilę się zamyślił  i powiedział formułkę wyczarowywując dużego  dobermana.
-Miona kup mi takiego na urodziny!-krzyknął.
-Chyba śnisz-zaśmiałam się wrednie.Pansy wyczarowała kotka którego po chwili gonił pies Blaisa.Gdy zobaczyłam ten widok roześmiałam się a za mną cała klasa.
-Dobrze dostajecie po 5 pkt.teraz Malfoy zapraszam-powiedział a Malfoy z miną męczennika wyszedł na środek zamyślił się moment i wyszeptał formułkę i z jego różdżki wypłynął strumień z którego  uformował się patronus w kształcie smoka
-Bardzo dobrze 5 pkt. Potter teraz ty-warknął.Harry pomyślał nad wspomnieniem i po chwili wyczarował jelenia.
-Dobrze 10 pkt dla Gryffindoru-powiedział od niechcenia mój ojczulek.Po lekcji kazał mi zostać chwilkę więc tak też uczyniłam.
-Wszystkiego najlepszego!To prezent ode mnie a ten drugi od mamy-powiedział i podał mi najpierw mniejszy pakunek.Otworzyłam go i moim oczom ukazał się śliczny srebrny pierścień z szmaragdowym kamieniem a wokół niego małe srebrne diamenciki.
-Jeju  nie wiem co powiedzieć.....jest piękny.Dziękuję!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-Ten pierścień jest w naszej rodzinie od 400 lat i przekazywany jest z pokolenia na pokolenie.-powiedział.Chwyciłam większe pudełko a w nim była:
oraz karteczka.

"Nałóż ją na bal  który będzie w przyszłym tygodniu.Będziesz najładniejszą dziewczyną na sali
                                                                     Całuję i kocham MAMA"
-Podoba ci się?-zapytał po chwili.
-Tak bardzo wam dziękuję-wyszeptałam.Rzuciłam na pudło czar który uniemożliwia otarcie pudła wszystkim prócz mnie.Podziękowałam tacie i odesłałam wszystkie prezenty do pokoju.Następnie skierowałam się do klasy Slughorna na eliksiry.Na tej lekcji również usiadłam z Blaisem.Musieliśmy uwarzyć eliksir wielosokowy.
-Łatwizna.-mruknęłam i kazałam Diabłowi iść po potrzebne składniki.Po niecałych 20 minutach był już przyrządzony tylko trzeba było poczekać 3 miesiące na efekt więc podpisałam fiolkę i oddałam profesorowi.
-Ey Miona skąd wiedziałaś jak go przyrządzić bez zaglądania do podręcznika?-zapytał z podziwem Zabini.
-Ważę już go od ponad 7 lat no to wiesz-powiedziałam z uśmiechem.
-Ale.....ale jak?-zaśmiał się. 
-Oj długa historia może kiedyś ci opowiem.-uśmiechnęłam się uroczo.
-Miona poszłabyś ze mną na ten bal noworoczny?Oczywiście jako przyjaciele?-zapytał.
-Oczywiście-powiedziałam i go przytuliłam Gdy po lekcjach wróciłam do dormitorium pełno tam było prezentów.Od wujka Lucjusza i cioci Narcyzy dostałam śliczną srebrną bransoletkę,od Weasleyów zapas magicznych dowcipów Freda i Georga i jeden prezent od nieznajomego nadawcy w którym była piękna brylantowa kolia: 
oraz karteczka:"Wszystkiego Najlepszego Hermiono!Abyś wreszcie znalazła swoją miłość"
I tyle żadnego podpisu ani nic.
                   *****************************************************************
-Miona no chodź już!-usłyszałam krzyk Pansy.
-Mówiłam ci już żebyśmy spotkały się przed Wielką Salą bo chcę zrobić wszystkim niespodziankę!-krzyknęłam.
-No dobra za 15 minut widzę cie na dole!-krzyknęła i wyszła.Nałożyłam na siebie swoją suknię do niej białe koronkowe bolerko i białe szpilki na platformie.Włosy ładnie pofalowałam i spięłam na jeden bok robiąc z jednej strony warkocza dobieranego i delikatny makijaż.Efekt był oszałamiający.Na szyję nałożyłam kolię oraz kolczyki do niej.Na ręce miałam bransoletkę od Malfoyów i pierścień od ojca.Gdy wyjrzałam przez futrynę obok Wielkiej Sali zauważyłam Blaisa,Pansy,Theodora,Dracona i Vanessę.Pansy wyglądała zjawiskowo w swojej szmaragdowej sukni a Vanessa w swojej mocno różowej sukni wyglądała grubo gdyż nie była uszyta do jej typu figury.Wyszłam zza rogu i powoli zaczęłam schodzić po dużych schodach.
                                                           ****
Stałem tyłem do schodów dopóki Nott nie szturchnął mnie łokciem abym się odwrócił.Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem najpiękniejszą kobietę na ziemi.Hermiona wyglądała cudownie.Gdy nasze spojrzenia się spotkały uśmiechnąłem się lekko to też ona odwzajemniła.Gdy podeszła do Blaisa i pocałowała go w policzek a on objął ją w talii poczułem piekielną zazdrość.TAK BARDZO CHCIAŁBYM  BYĆ NA JEGO MIEJSCU.
                                                                   ****
-Miona wyglądasz prześlicznie-powiedziała Pansy przytulając mnie.
-Dziękuję Pansy ty też wyglądasz zjawiskowo......ta suknia jest prześliczna-powiedziałam.Gdy podeszłam do Blaisa ten chwycił mnie w talii i w tym momencie poczułam spojrzenie Drcona na sobie.Był zazdrosny.
-No to bal czas zacząć!-krzyknął Diabeł a my wybuchnęliśmy śmiechem.
                                                         

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 3

Obudziłam się o 6:30.Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam że wszyscy jeszcze śpią.Wyjęłam z szafy białą koszulę zapinaną na guziki,jeansowe krótkie spodenki  z wysokim stanem oraz do tego czarne botki.Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Następnie wysuszyłam włosy i związałam je w wysokiego kucyka zostawiając grzywkę i 2 pasemka włosów.Nałożyłam ubrania i zrobiłam makijaż składający się z fluidu,pudru,tuszu do rzęs i kresek.Na nogi jednak zamiast płaskich botków nałożyłam czarne botki na szpilce.Do torby spakowałam potrzebne rzeczy.Chwilę potem dziewczyny zaczęły się budzić i szykować.Gdy byłyśmy gotowe zeszłyśmy w dobrych humorach na śniadanie.Gdy jadłam tosta zobaczyłam że do sali wchodzi Draco ze swoją nową dziewczyną uwieszoną na ramieniu i mówiącą mu coś do ucha,obok nich szedł zniesmaczony Blaise.
-Sorry dziewczyny idę się wyrzygać-mruknęłam.Wzięłam tosta do ręki i ruszyłam w stronę wyjścia wymijając zgrabnie Malfoya.Gdy byłam w połowie drogi do lochów wpadłam na kogoś.
-Przepraszam-mruknęłam.
-Miona?-usłyszałam tak dobrze mi znany głos.
-Freddie!-krzyknęłam i rzuciłam się uradowana chłopakowi na szyje.
-Boże ale sie zmieniłaś!Oczywiście na lepsze!-zaśmiał się.Usiedliśmy na jednej z ławek.
-Fred?Co ty tak właściwie robisz?-zapytałam.
-Będę uczył latania na miotle-uśmiechnął się.
-Na serio?To cudownie!-krzyknęłam uradowana.
-Wspaniale!A jak tam w Slytherinie?Podoba ci sie?-zapytał.
-Tak jest idealnie.Mam nowych przyjaciół,ale czasami mi brakuje starych.-mruknęłam.
-Ey mała nie przejmuj się moim rodzeństwem to kretyni.........przynajmniej brat bo siostra ciągle próbuje namówić Harrego żebyście zaczęli od nowa.-wyjaśnił.
-Serio?!-nie mogłam uwierzyć.
-Tak,tak!A mój powrót dzisiaj nie był też przypadkowy bo ktoś tu ma chyba dzisiaj urodziny?!-powiedział retorycznie-Wszystkiego Najlepszego Kochana!-powiedział i wyjął pudełeczko z marynarki.
-Jeju Fred....ja nie wiem co powiedzieć.Dziękuję nie musiałeś mi nic dawać-powiedziałam i otworzyłam pudełeczko w którym był łańcuszek z czerwonym diamentem włożonym na środku diamentowego serca.
-Jeju Fred on jest śliczny-wyszeptałam.
-Jest po to abyś pamiętała że zawsze będziesz choć w niewielkiej części Gryfonką.-powiedział.
-Dziękuję-powiedziałam wstając.On też wstał więc dałam mu buziaka w policzek i przytuliłam go.
-Ekhem Snape możemy pogadać?-usłyszałam za sobą głos Malfoya.
-Dobra Miona ja lecę jeszcze raz wszystkiego najlepszego-przytulił mnie szybko i odszedł w kierunku WS.
-Coś się stało Malfoy?-zapytałam.
-Coś cię z nim łączy?-warknął.
-Co?Fred to tylko mój stary przyjaciel o co ci chodzi?!-zdenerwowałam się.
-O to że obściskujesz się z nim na środku korytarza-warknął znowu.
-Wiesz co?Jesteś dupkiem Malfoy!Najpierw odwołujesz nasze spotkanie,potem obściskujesz się z Vanessą pod naszym drzewem i wyznajesz jej miłość,następnie olewasz mnie,przychodzisz jako "wspaniały" przyjaciel a teraz masz do mnie pretensje że przytuliłam się z moim przyjacielem który z łaski swojej pamiętał o moich urodzinach?!Nienawidzę cię!Dlaczego ty zawsze potrafisz tak dobrze wszystko zepsuć!-krzyknęłam ze łzami w oczach i pobiegłam na błonia.Usiadłam pod pierwszym lepszym drzewem i rozpłakałam się.Nigdy tak bardzo nie płakałam jak teraz.Gdy przestałam poprawiłam makijaż jednym zaklęciem i wróciłam do zamku.Przed salą zaklęć obronnych nie było prawie ani jednej żywej duszy.Usiadłam na parapecie i zaczytałam się w lekturze.Nagle przede  mną stał ogromny miś.
-Misio by chciał przeprosić cię Mionko za jego be zachowanie-od razu poznałam tą próbę przesłodzenia głosu.
-Wybaczam ci Harry-powiedziałam i chwilę potem wylądowałam w jego uścisku.
-Brakowało mi ciebie Miona-powiedział.
-Mnie ciebie też Harry.-wyszeptałam.
-Dobra Harry odczep się od Miony i mnie puść........A więc Hermiono przepraszam cię za moje niegodne przyjaciółki reakcje.Na prawdę żałuje.A tak w ogóle wszystkiego najlepszego kochana!!!!Zdrowia,szczęścia,spełnienia marzeń i czego sobie tam w głębi serducha marzysz!-krzyknęła podając mi prezent.To był album ze wszystkimi naszymi zdjęciami od 1 klasy.
-Boże Ginny to jest cudowne.Nie no zaraz sie przez was porycze-powiedziałam i przytuliłam ich.W oddali zobaczyłam Draco całującego się z tą Vanessą.
-Przepraszam was na chwilę.-powiedziałam i podeszłam do Diabła.
-Diabełku mój kochany...-przeciągnęłam ostatnią literę.
-Co ta moja ulubienica sobie życzy?-zapytał skłaniając się lekko.
-No bo wiesz są moje urodziny no i czy mogłabym z tobą siedzieć?Bo Malfoy pewnie będzie wolał z Vanessą-powiedziałam robiąc maślane oczka.
-Okey kochana moja.Ey Nott będziesz musiał się przesiąść bo twoje miejsce zajmie ta urocza pani!-krzyknął tak że zwrócił na nas całą uwagę ludzi zgromadzonych obok i mnie objął.
-Na Merlina jak  ja sobie z tym poradzę ide w siebie walnąć Avadą-powiedział z udawanym ubolewaniem.
-Widzisz wszyscy chcą ze mną siedzieć-powiedział a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Oooo widzę Snape że jak Weasley poszedł to dobierasz się do mojego najlepszego kumpla-powiedział Malfoy z uwieszoną na jego ramieniu mopsicą.
-Pilnuj własnej dupy Malfoy.Z tego co  wiem wy jesteście razem więc pewnie bardzo  chcesz siedzieć ze swoją ukochaną więc zapytałam się Blaisa czy chciały ze mną siedzieć i akurat tak się składa że Diabełek się zgodził-powiedziałam  i odeszłam w stronę drzwi do klasy w których stał już prof ojciec.
-Włazić i nie gadać-warknął na uczniów patrząc odrażającym wzrokiem na nich ale na mnie spojrzał się przez chwilę z troską.Weszłam do klasy i usiadłam obok Blaisa przy ścianie w przed ostatniej ławce.
-Dzisiaj omawiamy i ćwiczymy zaklęcia patronusa-warknął.-Kto wyjaśni na czym polega to zaklęcie?-od razu moja ręka poszybowała w górę.
-Tak panno Snape?-powiedział
-Patronus jest to jest formą pozytywnej energii, zmaterializowaną pod postacią srebrnego obłoku, najczęściej przybierającego formę zwierzęcą.Trzeba się wtedy skupić na swoim najszczęśliwszym wspomnieniu. Nie każdy czarodziej potrafi wyczarować określonego, cielesnego patronusa. Sztuka wyczarowania patronusa jest bardzo trudna i złożona. -zakończyłam.
-Dokładnie  15 punktów dla Slytherinu-powiedział z dumą profesor i kontynuował wykład.Nagle pod na stoliku na przeciwko mnie zjawiło się pudełko i kartka z napisem:
                  "Wszystkiego najlepszego Mionko!
                                             Blaise&Pansy Company"
W pudełeczku była książka.....ale nie byle jaka tylko najstarsza na świecie księga zaklęć i transmutacji.
-Nie......czy to?-wyszeptałam.
-Tak to  ta sama książka której niecały duplikat jest w naszej bibliotece.-wyszczerzył się Blaise.
-Boże dziękuję!-krzyknęłam gdyż profesor wyszedł na chwile z klasy i rzuciłam się na szyję Diabłowi.Nagle odwróciła się Pansy.
-A mi to nie podziękujesz?-zapytała a ja rzuciłam się jej na szyję.
-Dziękuję kochana!-krzyknęłam.
-No dobrze a więc kto umie i chciałby zaprezentować patronusa?-zapytał Severus.Od razu podniosłam rękę.
-No dobra Snape chodź na środek.-powiedział.
-Expecto  Patronum-wyszeptałam i moim wspomnieniem była chwila gdy dowiedziałam się że jestem czarodziejką.Z mojej różdżki wypłynął srebrno-niebieski promień i uformował się w kształcie.....nie no nie wierzę.....uformował się w kształcie.......

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 2

 PONIEDZIAŁEK OPCM
Jak zwykle usiadłam z Draco.Oparłam głowę o jego ramię a ten objął mnie i słuchaliśmy nudnego głosu mojego tatuśka.Gdy wychodziliśmy z klasy nadal przytuleni usłyszeliśmy piskliwy głos Vanessy.
-Draco oprowadziłbyś mnie po Hogwarcie?
-Jasne-odpowiedział z szarmanckim uśmiechem.
-Mieliśmy dzisiaj iść do Hogsmeade-wtrąciłam się.
-Oj Miona pójdziemy kiedy indziej-spławił mnie i zostawił samą w klasie a sam wyszedł towarzystwie tej blondynki.
-Hermiona wszystko w porządku?-usłyszałam za sobą głos ojca.
-Załatwisz mi dzisiaj zwolnienie z lekcji?Nie za dobrze sie czuje?-zapytałam.
-Właśnie widzę......nie martw się on oprzytomnieje-uśmiechnął się blado.
-Dziękuję-powiedziałam i skierowałam się w stronę Pokoju Wspólnego
-Ognista-powiedziałam hasło i skierowałam się w stronę dormitorium.Nałożyłam zieloną bluzę  i do tego czarne trampki za kostkę+te spodnie co ciągle miałam na sobie.Potem wyszłam na błonia.Poszłam w "moje miejsce" tam gdzie zawsze przychodziłam pomyśleć.Weszłam na drzewo które się tam znajdowało i zatraciłam się w wspomnieniach.
-Chciałabym żebyś był teraz przy mnie Harry-powiedziałam i łza spłynęła mi po policzku.Po chwili rozpłakałam się całkowicie.Wszystkie wspomnienia z Harrym,Ronem,Ginny wróciły.Nagle usłyszałam czyjeś kroki więc weszłam wyżej.Przez gałęzie zobaczyłam Draco i Vanesse trzymających się za ręce.
-O tu będzie idealnie-powiedział.
-A więc co chciałeś mi powiedzieć?-zapytała flirciarskim głosem.
-Pomimo że znamy się dopiero kilka godzin ja czuję coś wyjątkowego do ciebie-powiedział i złączył ich usta w pocałunku.Nie mogłam znieść tego widoku więc wykorzystując całą swoją moc przetransmutowałam się w czarnego kota i zeszłam z drzewa.Ile miałam sił w  łapach biegłam do wejścia zamku.Przy drzwiach znów byłam sobą.Ze łzami w oczach biegłam przez korytarz,aż nie dotarłam do prywatnych dormitorii ojca.Weszłam do  jednego z nich gdzie tata sprawdzał eseje.
-Tato masz eliksir słodkiego snu?-zapytałam.
-Tak a o co chodzi?
-Źle  się czuję i nie dam rady sama zasnąć.......dasz mi go?-zapytałam.
-Proszę-podał mi  go.Podziękowałam mu i wróciłam do swojego dormitorium.W momencie gdy chciałam otworzyć fiolkę do szyby zastukała sowa z listem od mamy.
,,Kochana Mionko!
Oczywiście dam radę przyjechać.Troszkę boję się o ciebie bo nigdy nie wysyłałaś mi listów takiej treści.Czy aby wszystko w porządku?Coś nie tak z Draco?Albo z Blaisem?Proszę kochanie powiedz mi bo się martwię.  

                                                                     Kocham Mama ".

Szybko wyjęłam pióro i pergamin i napisałam;
"Mamo,nie masz się o co martwić.Po prostu stęskniłam się za tobą i muszę się komuś wygadać więc nie martw się.:)                       Tęsknię Hermiona"
Dałam list sowie.Zamknęłam za nią okno i przebrałam się w dresy z opuszczonym krokiem i krótki top.Usiadłam  na łóżku i wypiłam eliksir.Od razu zrobiłam się senna więc się położyłam i usnęłam.Obudziły krzyk Dafne.
-Tutaj jest!Ale cicho śpi-powiedziała.
-Jak myślicie jak ona to przyjmie?-usłyszałam głos  Astorii.
-Chyba nie najlepiej.Widać że ona coś do niego czuje,ale ten kretyn sobie ją odpuścił i zabawia sie z tą dziwką.-powiedziała Pansy.Nie mogłam już więcej słyszeć rozmów o tej 2 więc poderwałam się z miejsca i ruszyłam biegiem na wierzę astronomiczną.W PW słyszałam jeszcze za sobą wołanie Draco ale nic sobie z tego nie zrobiłam tylko biegłam szybciej.Gdy byłam już na miejscu usiadłam na parapecie zwijając się w kłębek i rozpłakałam się.Tak.......zakochałam się w nim......to było gdy wróciliśmy z wspólnych ferii z Francji.
-Hermiona?Wszystko w porządku?-usłyszałam za sobą Jego głos.
-Tak.....jak najbardziej-powiedziałam przykrywając twarz włosami i wycierając łzy.
-Mnie nie oszukasz-miał rację nie umiałam jego okłamać.
-Po prostu mam doła.Nie przejmuj się.Wracaj do reszty-mruknęłam bardziej przytulając się do okna.Po chwili poczułam że zostaję ponoszona i po chwili byłam już u niego na kolanach wtulona.
-Ale ty mnie potrzebujesz-powiedział przytulając mnie.
-Poradzę sobie sama.......na pewno masz lepsze rzeczy do robienia-mruknęłam i wzięłam jedną z mioteł i wyfrunęłam przez balkon zostawiając blondyna zszokowanego.Podleciałam pod okno ojca  i zastukałam w nie.Po chwili mi otworzył i wleciałam do środka.Zeszłam z miotły i wtuliłam się w niego rozpłakana.
-Ey co się stało Miona?
-Zakochałam się w nim-wyszlochałam.
-W kim?
-W Draco tato......ale on jest z Vanessą-powiedziałam.On podszedł do biurka i napisał coś szybko na pergaminie i dał sowie.
-Wiesz gdzie.-powiedział i podszedł do mnie i posadził na sofie przytulając.
-To boli tato-powiedziałam.
-Musi poboleć ale przestanie-usłyszałam za mną głos mamy.
-Mamo?Co ty tu robisz?-zapytałam.
-Severus do mnie napisał i oto jestem.......potrzebujesz mnie-powiedziała i podbiegła do mnie przytulając.
-To ja was zostawię-powiedział i poszedł do biura.
-Miona opowiedz mi wszystko od początku.-poprosiła.Zaczęłam od śniadania,potem powiedziałam o wydarzeniu pod drzewem,o tym co działo się w dormitorium i na wieży.
-....I wtedy przyleciałam  tu-opowiedziałam płacząc przy okazji.
-Przyleciałaś?Uuuu postępy robisz-uśmiechnęła się do mnie opiekuńczo.-A wracając do sprawy to według mnie powinnaś nie dawać po sobie poznać że ci zależy bądź to  cie rani.Olej go tak  jak on olał cię dzisiaj po zajęciach-powiedziała.
-Dziękuję mamo-powiedziałam i ją przytuliłam.Po chwili dołączył do nas Severus i dał mi jakąś kartkę.
-Masz to usprawiedliwienie bo jest już po ciszy nocnej-powiedział.
-Dziękuję tato,dziękuję mamo ja już będę iść bo nie wstanę na zajęcia,więc dobranoc-powiedziałam i wyszłam z komnat taty.Na szczęście jest jedno przejście bezpośrednio do lochów i właśnie z niego skorzystałam.
-Ognista-mruknęłam i weszłam do pokoju wspólnego gdzie siedział Draco ze swoją Vanessą,zmartwiony Blaise z Pansy i Theo z Dafne oraz Astoria.Gdy zobaczyli mnie od razu poderwali się z miejsca i podbiegli do mnie wszyscy oprócz Jego i Vanessy.
-Miona gdzie ty byłaś?-zapytała Pansy.
-Dajcie mi spokój proszę jutro wam wszystko wyjaśnię.-powiedziałam i wyminęłam ich a następnie poszłam do dormitorium i położyłam się spać.
*********************************************
Mam nadzieję że podobał Wam się ten rozdział.Bardzo proszę zostaw po sobie komentarz abym wiedziała że ktoś szanuje i docenia moją pracę :)

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 1

-Miona pobudka!!!-obudził mnie krzyk Pansy.
-Spierdalaj Parkinson jeżeli nie chcesz mieć uszczerpku  a zdrowiu bądź życiu-warknęłam i schowałam się pod kołdrę.
-Za pół godziny zaczyna się śniadanie a pierwsza lekcja jest z twoim tatusiem więc nie możesz sie spóźnić bez powtórki z zeszłego tygodnia-powiedziała Dafne.Zerwałam się z łóżka i chwytając naszykowane ubrania pobiegłam pędem do łazienki.Wzięłam szybki prysznic.Włosy związałam w koka za pomocą jednego zaklęcia.Zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się w czarne rurki z dziurą na kolanie do tego zieloną koszulę bez rękawów i czarne 10 cm szpilki.Wbiegłam do pokoju i chwyciłam torbę z książkami i dopiero teraz zobaczyłam że dziewczyny się śmieją i są w piżamach.
-Czego nie jesteście gotowe?-zapytałam zdezorientowana.
-Dzisiaj sobota-powiedziała Pansy zwijając się z podłogi.
-Zajebie cie Parkinson!-krzyknęłam i rzuciłam się na dziewczyne.Zaczęłam ją łaskotać.
-No ale nie chcia....hahahhahahahh łaś wstać hahahahhahaha zostaw hahahhahhah  proszę!1-krzyknęła zwijając się ze śmiechu.Po skończonych "torturach" dziewczyny się ogarnęły i zeszłyśmy na śniadanie.Cała męska część Hogwartu rozbierała nas wzrokiem.Według ostatnich notowań ja i Pansy jesteśmy na 1 miejscu najbardziej pożądanych lasek w szkole co nie za bardzo zadowoliło tatuśka.W ja i Pan zobaczyłyśmy Dracona i Blaisa więc rozbędziłyśmy się wskoczyłyśmy im na plecy.
-No Hey brzydale-zaśmiałam się.
-Grabisz sobie Snape-warknął Smok z uśmiechem.Zeszłam z jego pleców i stanęłam przed nim.
-A co mi niby zrobisz fretko?
-To-powiedział i przewiesił mnie sobie przez bark.
-Malfoy jeżeli życie ci miłe puszczaj mnie natychmiast!-krzyczałam i wyzywałam go na wszystkie sposoby świata tak że aż cała Wielka Sala patrzyła się na nas zdziwiona a za nami śmiechem wybuchnęli Zabini i Parkinson.
-Oj stary ja ci współczuję jak będziesz jej mężem.Będziesz mieć jednym słowem przerąbane-powiedział co wiedział Zabini przysiadając się do nas.
-Zabini słoneczko ty moje weź wypchaj się tym tostem-powiedziałam i wepchałam mu tosta do ust.
-Nie martw się Hermi on po prostu bardzo chce że byście mieli dzieci bo jego żadna nie będzie chciała-powiedziała z wrednym uśmieszkiem Dafne.
-Dafne ty zawsze umiesz podnieść na duchu-zaśmiała się Pansy i przybiła piątkę z Dafne.Po chwili do Wielkiej Sali weszła prof.McGonagall z 3 jakiś nowych dziewczyn.Podeszła do Dropsa i dała mu jakąś liste.Ten wstał i powiedział:
-Oto 3 nowe uczennice:Samantha Hinngs która została przydzielona do Ravenclow,Alice Blown któar została przydzielona do Gryffindoru oraz Vanessa Evans która została przydzielona do Slytherinu.-zakończył i usiadł.Vanessa była wysoką blondynką ubrana spodenki z wysokim stanem i top oraz do tego szpilki.Gdy przechodziła obok nas puściła oczko do Dracona.Ten jak ją zobaczył to nie mógł oderwać od niej wzroku.....tak samo jak cała męska część Slytherinu.Wzięłam tosta i zerwałam się z miejsca wychodząc szybkim krokiem z Wielkiej Sali.Poszłam do sowiarni i napisałam list do mamy.
,,Mamo mogłabyś przyjechać do Hogsmeade w ten piątek?Proszę tylko tobie mogę o wszystkim powiedzieć. 
                                          Całuję Miona"
-Do Snape Monro-powiedziałam przywiązując list do  białego puchacza i wróciłam do zamku.W oddali zobaczyłam Pansy.
-Miona!Tu jesteś!-krzyknęła i pociągnęła mnie w stronę lochów.

Prolog

Nazywam sie Hermiona Snape.Mam 18 lat.Jestem w Slytherinie. Moimi rodzicami są Severus Snape i Anabell de Cree.Tak jestem córką Mistrza Eliksirów Hogwartu.Do początku 7 roku byłam znana jako Hermiona Greanger ,przyjaciółka Pottera uczennica domu Godryka.Po bitwie mój ojciec chciał abym przeniosła się do domu Salazara i niestety wszystkie znajomości z mojego starego domu legły w gruzach.Na szczęście bądź nie szybko zakolegowałam się z Pansy,Tracy,Dafe i Astorią oraz Nottem,Zabinim i Malfoyem za prośbą ojca.Po pewnym czasie nie umieliśmy już bez siebie żyć.